
Ciepłe lody
Marta Bogdańska
wystawa online
Ciepłe lody
Marta Bogdańska
Od 02.02.2026
Kuratorka: Maja Czechowicz
Jako dziecko jest się tu i teraz. Nie wiadomo, co jest wyjątkiem, a co normą. I wydaje się oczywiste, że to „tu i teraz” może jednocześnie łączyć Polskę i Libię, śnieg i Saharę.
Po latach wracam pamięcią do dni spędzonych między Warszawą a Houn, wiedząc już, że moje doświadczenie było podobne do wspomnień wielu dzieci, których rodzice wyjeżdżali na kontrakty do krajów Afryki. I ze świadomością, że jak na tamte czasy, wcale nie było to oczywiste.
Tekst kuratorski
Ciepłe lody z lodów, poza nazwą, mają jedynie wafelek i kształt, cała reszta to słodka, lepka masa. W PRL-u były jednym z przejawów gospodarki niedoborów, która musiała zadowalać się substytutami. Dziś mogą posłużyć za symbol dzieciństwa pokolenia późnego socjalizmu – czasów peerelowskich realiów i marzeń o kolorowej zagranicy.
Niespodziewanie dla części tego pokolenia wymarzona zagranica stała się elementem codzienności – choć nie w wersji kapitalistycznej. W ramach wyjazdów na kontrakty do tzw. „krajów zaprzyjaźnionych” – Libii, Iraku czy Algierii – w latach 70. i 80. XX wieku wiele rodzin zyskało legalny dostęp do egzotyki i obietnicę obfitości, realizowaną w osobliwym zawieszeniu: pomiędzy Polską a Północną Afryką. Marta Bogdańska jest jednym z „dzieci kontraktów” – dorastała między Warszawą a libijskim Houn, w rzeczywistości polskiego i arabskiego socjalizmu.
W projekcie „Ciepłe lody” artystka wraca do tamtych czasów, ale rezygnuje z sentymentalnej rekonstrukcji. Bogdańska bierze na warsztat archiwum swojej matki, Doroty Jacynicz-Bogdańskiej, traktując rodzinne fotografie jak kotwice pamięci. W tworzonych przez nią kolażach reinterpretuje dawne obrazy: konfrontuje dziecięce wspomnienia z dorosłą świadomością politycznego i historycznego kontekstu i refleksją nad własną tożsamością kształtującą się w geograficznym i kulturowym szpagacie. Coś, co dla dziecka wydawało się być mimo różnić spójnym światem doświadczanym „tu i teraz” rozkładane jest na czynniki pierwsze.
Bo świat wspomnień zbudowany jest z detali. Puszka po Mirindzie, znaczek pocztowy, papierek po gumie do żucia czy papierowy model samochodu funkcjonują jak totemy zagranicznej nowoczesności. W rzeczywistości kontraktów były emblematami „świata gdzie indziej” – kolorowego, błyszczącego, tak łatwo dostępnego na Saharze, a jednocześnie nieosiągalnego w Polsce. Bogdańska nie konserwuje tych obrazów. Ingeruje w nie, nawiązując do dziecięcej obsesji kolekcjonowania i potrzeby porządkowania świata.
Dzieciństwo rozgrywające się w cieniu wielkiej polityki i infrastrukturalnych projektów nie zostaje tu więc ani zmitologizowane, ani zdemaskowane. Jest splotem sprzeczności: dziennego ciepła i nocnego zimna pustyni, intensywności doświadczeń i ich prowizoryczności, zalet i wad zarówno PRL-u jak i Libii. Tożsamość buduje się tu z resztek – zapamiętanych smaków, powidoków i przedmiotów, które, choć materialnie bezwartościowe, okazały się zaskakująco cenne.
Przy tym Bogdańska świadomie rezygnuje z nostalgicznego filtra. Zamiast niego proponuje analizę sposobów, w jakie dziecięca pamięć pracuje na „produktach czekoladopodobnych” i przekształca je w fundament osobistej historii. Bez patosu, z precyzją kolażu, który nie tyle składa obraz przeszłości, co ujawnia jego konstrukcję.

Okładka
Zdjęcia z Libii do dziś trzymamy w jednym albumie. Większość z nich zrobiła moja mama w latach 1986–1988. Okładka zawsze wydawała mi się przypadkowa — zielona, nijaka, zupełnie niepasująca do fotografii. W środku jest inny świat: pustynia, ostre światło, intensywne kolory i inna energia. Ten dysonans długo mnie drażnił, ale z czasem go polubiłam. Podobnie działa pamięć: przechowuje blisko siebie obrazy, które niby do siebie nie przystają, ale tworzą całość.

Drugi dom
Mieszkaliśmy w Houn, na uniwersyteckim kampusie wybudowanym na skraju Sahary. Domy były niemal identyczne, wszędzie równość i sprawiedliwość. Przestrzeń była uporządkowana, ale wystarczyło kilka minut jazdy rowerem, żeby znaleźć się poza nią — na pustyni, bez punktów odniesienia.

Desery
Jedzenie było jednym z pierwszych obszarów, w których uczyłam się, że codzienność może wyglądać zupełnie inaczej, ale działać bardzo podobnie.
Ciepłe lody to była Polska. W PRL-u deser nie musiał być wielkim rarytasem, żeby cieszył. Wystarczyło, że spełniał funkcję i był z dostępnych składników. A ciepłe lody nie potrzebowały lodówki, nie topniały, były tanie i praktyczne.
W Libii zamiast lodów pojawiły się „chrupki”. Moja mama suszyła makaron na słońcu, a potem smażyła go na głębokim oleju. Tak powstawały nasze „chipsy”: chrupiące, słone, zupełnie nieporównywalne z niczym, co znałam wcześniej.


Tenis
Kort tenisowy był przestrzenią improwizowaną. Linie nie zawsze się zgadzały, nawierzchnia była nierówna. Grało się nawet tego nie zauważając. Zasady dało się negocjować. Ten sposób funkcjonowania — oparty na kompromisie i adaptacji — był wpisany w tamte czasy i tamte miejsca.
Piłka
Na jednym zdjęciu jesteśmy nad polskim morzem, widać dmuchaną piłkę z logo Coca-Coli. Na drugim piłki tenisowe. Sama piłka była przedmiotem prozaicznym. Logo niosło obietnicę świata, który istniał gdzie indziej, ale czasem dawał się dotknąć.
W Libii produkty zachodnie można było dostać, w Polsce lat 80. były Pewexowskim luksusem. Zabawa wszędzie pozostawała ta sama. Różnice dotyczyły opakowań, a nie doświadczeń.


Gwiezdny wybuch – cytryna
Warszawski Ursynów był w budowie. Pustynia była w ciągłym ruchu. Beton i piasek należą do materiałów przejściowych. Jeden symbolizuje przyszłość planowaną, drugi przyszłość potencjalną.
Gumy i inne słodycze, z ich wspaniałymi kolorowymi opakowaniami, były łącznikami tych krajobrazów. Można je było przewozić, teleportować z jednego porządku w drugi. Dziś widzę w tym zestawieniu zderzenie dwóch światów: późnego socjalizmu i zachodniej estetyki konsumpcyjnej.


Grzyby
W Polsce zbieraliśmy grzyby i suszyliśmy je na sznurku. Zbieranie było czynnością porządkującą. Wymagało uwagi, cierpliwości i rozpoznawania form.
W Libii podobną funkcję pełniły ilustracje i znaczki. Obrazy zastępowały bezpośrednie doświadczenie. W dzieciństwie oba sposoby poznawania świata miały ten sam status. Liczyło się to, że coś da się nazwać i zachować.
Kolaż pozostał dla mnie sposobem porządkowania świata — przez zestawianie, nie przez analizę.
Warzywa
Zdjęcia z warszawskiego ogrodu i ilustracyjne przedstawienia warzyw na znaczkach. Jedne są przypadkowe i nieidealne, drugie uporządkowane i schematyczne.
Ogród w Warszawie był chaotyczny, budził się i zamierał w rytm pór roku. Warzywa istniały w nim jako coś, czego się dotyka, ziemią można było się brudzić.
Libijskie znaczki przedstawiają rośliny wyabstrahowane, zamknięte w ramkach. W dziecięcej percepcji oba porządki miały podobny status. Oba wydawały się równie prawdziwe.


Gwiezdny wybuch – wiśnia
Zima w polskich górach i lato na Saharze funkcjonowały równolegle. Śnieg i piasek były dwiema wersjami tej samej intensywności.
Pamięć nie segreguje doświadczeń według klimatu ani geografii. Zachowuje je według powtórzeń i emocji. Dla mnie to zapis dzieciństwa pozbawionego hierarchii miejsc.

Double bubble
W latach 80. kolekcjonowanie było powszechną strategią. Sama zbierałam historyjki z gum balonowych, papierki, puszki, kapsle, znaczki, ręcznie robione papierowe modele samochodów.
W kolekcji wszystko stawało się skarbem. Dziś to tylko i aż moje prywatne archiwum.

Maoam
Smaki zapamiętałam jako paletę barw. Kolorowość opakowań była ważniejsza niż to, co znajdowało się w środku. Papierek działał jak obietnica. W rzeczywistości PRL-u takie intensywne grafiki były czymś wyjątkowym i uwodzicielskim. Zostało wspomnienie różnicy między wizualną obietnicą a codziennym doświadczeniem.






Zielony rurociąg
O wodzie w Polsce mówiło się najczęściej w kontekście wakacji – morze, jeziora, rzeka. W Libii temat wody był stale obecny. Widziałam znaczki i ilustracje przedstawiające projekt Wielkiej Rzeki Stworzonej przez Człowieka – system rurociągów transportujących wodę przez pustynię. Dopiero później zrozumiałam skalę tego przedsięwzięcia i jego polityczne znaczenie. Dla dziecka wszystko to było zbyt nieuchwytne. Mimo tego temat wody został ze mną – świadomość, że to coś najcenniejszego.

Star Trek
Bombardowanie Libii przez Stany Zjednoczone w kwietniu 1986 roku przypominały nam w Houn obrazy: specjalne edycje znaczków, symbole, oficjalne zdjęcia. Nie rozumiałam wtedy politycznego kontekstu ani globalnych napięć. Wojna była dla mnie ilustracją — podobnie jak serial science fiction.

Ciepło‐zimno
Pustynia potrafi być zdradliwa. W ciągu dnia emanuje żarem, nocą gwałtownie traci ciepło. To tam po raz pierwszy naprawdę zmarzły mi ręce. Piasek i śnieg przestały być przeciwieństwami. Stały się różnymi wariantami tego samego doświadczenia ciała w krajobrazie.

Słonie idą do kościoła / PWGS43P
Rysunki powstawały na papierze technicznym, przeznaczonym do pracy mojego taty, ale idealnie nadającym się do zabawy. Linie infrastruktury mieszały się z wyobraźnią.
Zanim potrafiłam opisać swoją sytuację, próbowałam ją rysować. To był pierwszy sposób porządkowania świata, który nie mieścił się w jednym miejscu.



Marta Bogdańska
artystka wizualna, fotografka, autorka filmów, edukatorka i menedżerka kultury.
Jest absolwentką studiów filozoficznych i gender studies na Uniwersytecie Warszawskim. Przez 8 lat mieszkała i pracowała w Libanie, gdzie m.in. studiowała w programie Homeworkspace stowarzyszenia Ashkal Alwan w Bejrucie. Ukończyła Akademię Fotografii w Warszawie. Uczęszczała do Szkoły Ekopoetyki, Szkoły Patrzenia w Instytucie Fotografii Fort i Instytutu Otwartego w Teatrze Powszechnym w Warszawie.
Jej zainteresowania artystyczne z jednej strony dotyczą kwestii społecznych i politycznych, pracy z archiwami, odnajdywania marginalizowanych historii i tworzenia nowych narracji, przy użyciu różnych mediów i procesów artystycznych (m.in. fotografia, wideo, dźwięk, tekst). Ceni współpracę i podejście partycypacyjne, interesuje się również przestrzenią publiczną i dostępem do niej.
Obecnie współpracuje z Muzeum Fotografii w Krakowie jako rezydentka artystyczna. Otrzymała też pobyt rezydencyjny w Valimage Tavers we Francji na 2026 r.
Bogdańska jest laureatką licznych nagród artystycznych, stypendiów i pobytów rezydencyjnych przyznawanych w kraju i za granicą (m.in. „Artist Meets Archive #4” Internationale Photoszene Kolonia, Instytut Studiów Postnaturalnych w Madrycie, Landskrona Foto w Szwecji, Nida Art Colony w Litwie, Gasworks w Londynie i Botkyrka Konsthal w Sztokholmie). Marta jest laureatką pierwszej edycji Ogólnopolskiego Programu Dotacyjnego „Artystyczna Podróż Hestii” (wystawa indywidualna „W oku patrzącego” w Instytucie Fotografii Fort, 5.12.2024 – 16.02.2025). Jej książka “SHIFTERS” (wydana przez Fundację Sztuk Wizualnych i Landskrona Foto) została wybrana przez Festiwal PHotoESPAÑA Najlepszą Międzynarodową Publikacją Fotograficzną Roku 2022, a także była nominowana do Kassel Dummy Award, Luma Rencontres Dummy Book Award Arles, MACK First Book Award oraz wyróżnienie w konkursie na najlepszą Polską Fotograficzną Publikacji Roku.
Marta otrzymała specjalne wyróżnienie Nagrody im. Wojtka Falęckiego (2025). Wraz z Archiwum Protestów Publicznych wygrała Nagrodę SPOJRZENIA 2021 i została nominowana do PASZPORTów POLITYKI 2021. W 2021 roku otrzymała Stypendium im. Konrada Pustoły oraz Stypendium dla sztuk wizualnych im. Selmy Lagerlöf. Jako zwyciężczyni Photo-Match 2020 organizowanego przez Fotofestiwal Łódź & Krakowski Miesiąc Fotografii miała wystawę indywidualną w galerii ASP w Krakowie w 2021. Po wygraniu konkursu PIX.HOUSE Talent Roku 2020 opublikowała “PLAINTEXT”, który zdobył wyróżnienie w konkursie na najlepszą Polską Fotograficzną Publikacji Roku 2020. Prace i filmy artystki były prezentowane na całym świecie m.in. CSW U-jazdowski, Festiwal Fotografia Europea we Włoszech, Centre for Contemporary Photography w Melbourne, Musée des Beaux-Arts Le Locle (MBAL) w Szwajcarii, CIRCULATION(S) w Paryżu, na FOTOFESTIWALU w Łodzi oraz na Biennale Fotografii w Salonikach.
Informacje o projekcie
Moduł wystawy online został realizowany w ramach przedsięwzięcia „Cyfrowe Centrum Fotografii Fort: Transformacja cyfrowa zasobów i oferty Instytutu Fotografii Fort”, dofinansowanego przez Unię Europejską w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) – NextGenerationEU w ramach inwestycji A2.5.1 „Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju”.