
Nerwowe dziewięćdziesiąte
Witold Krassowski
wystawa online
Nerwowe dziewięćdziesiąte
Witold Krassowski
Od 24.06.2026
Teksty: Colin Jacobson
Pamięć i fotografia są symbiotycznymi towarzyszkami podróży, w równym stopniu niewiarygodnymi. Przytoczmy od razu wszystkie truizmy: historię piszą zwycięzcy; każda pamięć jest wybiórcza i zawodna; fotografia to tylko moment wyrwany z nieskończonej liczby możliwych chwil; to, co widzi widz, i to, co zamierzał fotograf, może diametralnie się od siebie różnić, pamięć jest arbitralna – na jawie czy we śnie, mamy niewielką kontrolę nad dokładnością i prawdą tego, co wybieramy do zapamiętania.
Wprowadzenie: „Dekady przemian”, autor: Colin Jacobson
Esej Colina Jacobsona prowadzi nas przez dekady, które ukształtowały powojenną Wielką Brytanię i doprowadziły ją do tytułowych Nerwowych dziewięćdziesiątych — lat naznaczonych poczuciem nadchodzącej zmiany, pełnych społecznego rozedrgania.
To spojrzenie bardzo osobiste, zakorzenione we wspomnieniach, ale Colin, jako wieloletni fotoedytor wiodących brytyjskich tytułów, kreśli jednocześnie obraz pozwalający uchwycić szerszy kontekst historii: od wojennego dzieciństwa, przez powojenne wyzwania i kulturowe przełomy kolejnych dekad, po Wielką Brytanię Margaret Thatcher.
Wspomnienia te tworzą rodzaj pamięciowego tła dla fotografii Witolda Krassowskiego: obrazów, które nie tyle przedstawiają świat, lecz pozwalają poczuć jego temperaturę, napięcia i absurdy codzienności.**
***
Pamięć i fotografia są symbiotycznymi towarzyszkami podróży, w równym stopniu niewiarygodnymi. Przytoczmy od razu wszystkie truizmy: historię piszą zwycięzcy; każda pamięć jest wybiórcza i zawodna; fotografia to tylko moment wyrwany z nieskończonej liczby możliwych chwil; to, co widzi widz, i to, co zamierzał fotograf, może diametralnie się od siebie różnić, pamięć jest arbitralna – na jawie czy we śnie, mamy niewielką kontrolę nad dokładnością i prawdą tego, co wybieramy do zapamiętania.
Czy wyobraziłem sobie własną przeszłość? Czy odfiltrowałem tylko te rzeczy, które chciałem zapamiętać? I czy ostatecznie ma znaczenie, jeśli fantazje wyrastają z jakiegoś ziarenka prawdy? Prawdziwe czy fałszywe, wspomnienia stają się częścią naszej samoświadomości i tożsamości. Wszyscy stajemy się autorami historii własnego życia, wchłaniając wspomnienia po to, by złagodzić trudniejsze czasy i stworzyć kojące poczucie ciągłości oraz połączenia między dekadami, przez które przechodzimy.
Wojenne lata czterdzieste
Byłem dzieckiem wojny, urodzonym w 1941 roku w na wskroś wiejskim hrabstwie Dorset, na zachodzie Anglii. Moja matka uciekła tam przed koszmarem londyńskiego Blitzu. Mój ojciec był w tym czasie żołnierzem na wojnie. Jej myśli z tamtego czasu musiała zaprzątać bardzo konkretna troska o jego bezpieczeństwo, a w wymiarze bardziej filozoficznym pytanie, czy jej kraj zostanie wchłonięty przez Trzecią Rzeszę.
Kiedy o tym myślę, moje własne wspomnienia z tamtego czasu nie dotyczą bomb ani ponurych wojennych komunikatów BBC, lecz uporczywego plask-plask-plask: nieustannego odgłosu krów robiących placki na polach wokół naszego domu. W tak młodym wieku nie znałem jeszcze Marcela Prousta, ale do dziś, gdy czuję słodkawy, mdły zapach dzikiego kwiatu trybuli leśnej (Anthriscus sylvestris), natychmiast wraca do mnie wspomnienie naszego bezpiecznego, ustronnego życia na wsi.
Widzę te wczesne lata niczym film i często zastanawiam się, czy – korzystając z licencji artystycznej – nie dopisałem im scenariusza z perspektywy czasu.
Powojenny niedostatek
Moje doświadczenie lat pięćdziesiątych zdominowały oszczędność i poczucie nieustannego zimna. Niewiele domów miało centralne ogrzewanie. Ameryka przeżywała powojenny boom, napędzany ogromnymi zyskami ze sprzedaży broni i spłatami wojennych pożyczek. Wielka Brytania też wygrała wojnę, ale wszystkiego brakowało i wszystko było na kartki.
W połowie lat pięćdziesiątych wyjechałem do szkoły z internatem, gdzie było jeszcze zimniej niż w domu moich rodziców – prosto z lodówki trafiłem do bardzo drogiej zamrażarki. Byłem tam nieszczęśliwy: jako ktoś o częściowo żydowskim pochodzeniu w głęboko chrześcijańskim środowisku, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Poza tym stałem się czymś w rodzaju fotelowego socjalisty, skonfrontowanego z radosną, uprzywilejowaną atmosferą po tym, jak torysi w 1951 roku odsunęli od władzy przełomowy rząd Partii Pracy.
Podziwiałem styl Teddy Boys, choć nie ich przemoc, i z cichą satysfakcją sprawiłem sobie podobny zaczes oraz fryzurę typu duck’s arse, czyli „kaczy kuper”, w pobliskim, podejrzanie swobodnym Brighton. Moi szkolni koledzy przyjęli to śmiechem i wesołością, a potem niedowierzaniem, gdy powiedziałem im, że kosztowało mnie to siedem szylingów i sześć pensów. Mimo wszystko czułem, że odniosłem kulturowe zwycięstwo.
Dziwaczną obyczajowość tej szkoły podkreśliło wydarzenie, kiedy błyskotliwy, lecz niesforny starszy uczeń o nazwisku Gilkes został z niej usunięty. Wychowawca internatu, blady jak ściana, ogłosił, że Gilkes został wydalony za „palenie i rażącą niemoralność”. Zwróćcie uwagę na interesującą kolejność w hierarchii jego przewinień.
Swingujące lata sześćdziesiąte
Swingujące lata sześćdziesiąte nadeszły w chmurze tabloidowego oburzenia, połączonego z ledwie skrywaną urazą dorosłych, których formacyjne lata ugrzęzły w szarej, nudnej atmosferze lat pięćdziesiątych. Poeta Philip Larkin znakomicie uchwycił ducha tej dekady:
„Stosunek płciowy zrodził się jako idea
W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym trzecim
(Dla mnie trochę za późno przyszła ta nadzieja) –
Między zdjęciem zakazu z Chatterley (takiej powieści)
A nagraniem przez Beatles pierwszego longplaya.”
[fragment z „Annus Mirabilis”, tłum. Stanisław Barańczak]
Mimo powszechnej dostępności pigułki antykoncepcyjnej, mnie – podobnie jak Larkina – ominął bachiczny świat wyczarowany przez media i podejrzewam, że dotyczyło to wielu moich rówieśników. Przyglądaliśmy się mu jak przez szybę akwarium: widzieliśmy dzikie ekscesy zespołów takich jak Rolling Stones i czuliśmy, że istnieje jakiś ekscytujący styl życia, do którego nie mamy dostępu. Poza tym wielu z nas było głęboko zaniepokojonych kryzysem kubańskim z 1962 roku i zastanawiało się, czy w ogóle uda nam się przeżyć własne wczesne lata dwudzieste.
Pierwsze mieszkanie w Londynie dzieliłem z przyjacielem z dzieciństwa i z uniwersytetu. Było to wilgotne, ponure lokum niedaleko stacji Paddington, ogrzewane nieregularnie przez śmiercionośny piec antracytowy, który nigdy nie przeszedłby żadnych z dzisiejszych kontroli bezpieczeństwa. Było jednak niezwykle tanie, wynajmowała je nam Komisja Kościelna. Ironia tego faktu nie uszła naszej uwadze, gdy odkryliśmy, że piętro wyżej działa burdel prowadzony przez niejaką Daisy.
Dekada Thatcher
W latach osiemdziesiątych, dekadzie Thatcher, polityka nabrała siły huraganu. Wielka Brytania dopiero zaczynała rozumieć, jak głęboka okaże się ideologiczna rewolucja, którą Thatcher uruchomiła.
Nie przyjąłem nadejścia Margaret Thatcher z entuzjazmem; między innymi dlatego, że przypominała mi najbardziej apodyktyczne dyrektorki szkół. Moje ówczesne życie – wycofanego ojca rodziny – uczyniło ze mnie zbulwersowanego, lecz bezsilnego obserwatora późniejszych burzliwych przemian społecznych i politycznych.
Brutalność i gorycz długiego strajku górników zatruły narodową atmosferę po względnym optymizmie lat sześćdziesiątych. Londyńska Metropolitan Police, bynajmniej niesłynąca z delikatności, została wysłana do Midlands i północnej Anglii, by spuścić strajkującym porządny łomot, co też uczyniła.
Klęska strajku miała fatalne następstwa: rząd Thatcher zamykał jedną gałąź przemysłu po drugiej, prowadząc do społecznej i ekonomicznej rozpaczy niewidzianej w Wielkiej Brytanii w takiej skali od czasów wojny.
Nerwowe dziewięćdziesiąte
Wielka Brytania końcówki lat osiemdziesiątych i lat dziewięćdziesiątych w ujęciu Krassowskiego to kraj rozedrgany i niespokojny. Ma się poczucie, że fotograf lubi przebywać wśród fotogenicznych Brytyjczyków, ale jednocześnie zdumiewa go, jak powoli ten kraj zabiera się do leczenia swoich nagromadzonych społecznych bolączek, nierówności i animozji. Czy Krassowski postawił sobie za cel uchwycenie tej społecznej i kulturowej neurozy po Thatcher, kiedy konsekwencje jej polityki spalonej ziemi zaczęły stawać się widoczne?
Kiedy patrzę na zdjęcia Krassowskiego z tego okresu, widzę społeczeństwo, które nie czuje się dobrze samo ze sobą; społeczeństwo, które czeka na Brexit, gotowe strzelić sobie w stopę.
Czy to tylko moja autobiograficzna projekcja, spojrzenie w przeszłość i dopisywanie znaczeń z mądrością poniewczasie? Czy Krassowski już wtedy wyczuł ten niepokój, czy dopiero dziś, patrząc na jego zdjęcia, dostrzegamy w nich napięcie, które ewidentnie kryło się w brytyjskim społeczeństwie i tylko czekało, by znaleźć się w kadrze?
Może dopiero podczas edycji zdjęć Krassowski uświadomił sobie, że ten sposób widzenia był w nich obecny od początku – czasem wyraźnie, czasem mniej wprost. Ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Ostatecznie mamy tu niezwykle wymowny zbiór prac: spojrzenie jednego fotografa na obcy kraj, uchwycony w konkretnych momentach i sytuacjach.
Możemy oceniać, analizować i cieszyć się tymi obrazami po prostu jako obrazami, a potem zdecydować, że nadamy im znaczenie z własnej perspektywy, korzystając z naszych zasobów pamięci i własnego rozumienia tego, czym czasy te były dla nas.
Tekst: Colin Jacobson
Colin Jacobson – ceniony i wielokrotnie nagradzany angielski fotoedytor pracujący dla kilku brytyjskich tytułów, w tym The Observer Magazine, The Economist oraz uznanego Independent Magazine, który współtworzył od momentu jego powstania w 1988 roku. Czterokrotnie zasiadał w jury konkursu World Press Photo, w tym dwukrotnie jako jego przewodniczący. Był założycielem i redaktorem Reportage, kwartalnika poświęconego międzynarodowemu fotoreportażowi.


Po raz pierwszy spotkałem Witolda Krassowskiego w 1988 roku, kiedy byłem fotoedytorem nowo powstałego Independent Magazine. Pojawił się bez zapowiedzi późnym wieczorem, przynosząc niezwykłe portfolio swoich zdjęć z wiejskiej i miejskiej Polski, rodzaj teatru absurdu połączonego z humorem i pewną czułością wobec osobliwości swoich rodaków.
Opublikowaliśmy obszerny wybór jego prac, a on zaczął wykonywać dla magazynu kolejne zlecenia, często w miejscach, które na pierwszy rzut oka wcale nie wydawały się obiecujące. Krassowski jednak, jako obcy w obcym kraju, zawsze dostrzegał wizualny potencjał w prozaiczności. Wiele jego zdjęć z lat dziewięćdziesiątych powstało właśnie dzięki pracy dla magazynu.



Wielka Brytania końcówki lat osiemdziesiątych i lat dziewięćdziesiątych w ujęciu Krassowskiego to kraj rozedrgany i niespokojny. (…) Kiedy patrzę na zdjęcia Krassowskiego z tego okresu, widzę społeczeństwo, które nie czuje się dobrze samo ze sobą; społeczeństwo, które czeka na Brexit, gotowe strzelić sobie w stopę.
Czy to tylko moja autobiograficzna projekcja, spojrzenie w przeszłość i dopisywanie znaczeń z mądrością poniewczasie? Czy Krassowski postawił sobie za cel uchwycenie tej społecznej i kulturowej neurozy po Thatcher, kiedy konsekwencje jej polityki spalonej ziemi zaczęły stawać się widoczne?



Czy Krassowski już wtedy wyczuł ten niepokój? Ale czy ma to ostatecznie jakiekolwiek znaczenie? Mamy tu niezwykle wymowny zbiór prac: spojrzenie jednego fotografa na obcy kraj, uchwycony w konkretnych momentach i sytuacjach.
Możemy oceniać, analizować i cieszyć się tymi obrazami po prostu jako obrazami, a potem zdecydować, że nadamy im znaczenie z własnej perspektywy, korzystając z naszych zasobów pamięci i własnego rozumienia tego, czym czasy te były dla nas.








Mimochodem
Ulice, puby, jarmarki, metro, krajobrazy aż po horyzont — miejsca, w których przewija się duch Nerwowych dziewięćdziesiątych.**






The Fens
Niegdyś mokradła, później osuszone i zmienione w płaskie pola uprawne: szerokie niebo, otwarte przestrzenie, kanały odwadniające i dalekie horyzonty. Wiejski krajobraz, w którym Wielka Brytania wydaje się cichsza, pustawa i wyjątkowo odsłonięta.**



Sztolnie Garrigill
Garrigill to mała wieś w Cumbrii, niedaleko Alston Moor, gdzie węgiel wydobywano nie w głębokich szybach, lecz w chodnikach wchodzących w głąb wzgórz – samowystarczalny świat wrzosowisk, sztolni i ciężkiej pracy.




Camden Town w Londynie
Historia Camden Lock Market zrosła się z tkanką mojego życia. Mieszkam w sercu Camden Town od 1967 roku, w tym samym mieszkaniu, z tą samą ambiwalencją wobec wpływu tego miejsca na mnie samego i na całą okolicę. Wszystko zaczęło się w rozgorączkowanych dniach wczesnych lat sześćdziesiątych. Był to wtedy niewielki targ rękodzieła, na którym kreatywni, pracujący na własny rachunek artyści i projektanci sprzedawali dobrze wykonane przedmioty w rozsądnych cenach.
Już jednak lokalna mądrość lat siedemdziesiątych głosiła, że niekończące się rzędy sklepów z importowanymi skórzanymi kurtkami były przykrywką dla importu i sprzedaży narkotyków. W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych przedsiębiorcza energia przesunęła się w stronę podrabianych koszulek Gucci z Chin, nie brakowało też innych fałszywych marek. Ostatnie dwie dekady przyniosły z kolei lawinowy wzrost liczby azjatyckich punktów z bubble tea i tureckich barberów, budząc powszechne podejrzenia, że dziś w mieście chodzi przede wszystkim o pranie pieniędzy.





























Przypisy:
*W krykiecie wyrażenie nervous nineties (pl: nerwowe dziewięćdziesiąte) oznacza nerwowe ostatnie przebiegi przed osiągnięciem upragnionej setki punktów. Tutaj termin przenosi się ze sportu na społeczeństwo: ostatnią prostą stulecia, pełną napięcia i wyczekiwania.
**Teksty pochodzą od redakcji IFF.

Witold Krassowski studiował językoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim oraz Université de Paris III, Sorbonne Nouvelle. Uzyskał doktorat z fotografii na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, a następnie habilitację na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na Wydziale Sztuki Mediów.
Bardzo wcześnie jego hobby fotograficzne stało się karierą. Jego prace były szeroko publikowane w różnych mediach w całej Europie. Dwukrotnie zdobył nagrodę World Press Photo i zasiadał w jury tego konkursu. W 2007 roku otrzymał nagrodę Międzynarodowej Konfederacji Czerwonego Krzyża. Odniósł podobne sukcesy w innych konkursach fotograficznych w Polsce, Wielkiej Brytanii i Iranie. Prezentował swoje prace w Londynie (Photographers’ Gallery), Monachium, Kolonii, Lizbonie, Brukseli (w Berlaymont House, głównej siedzibie Komisji Europejskiej), Kijowie, Chicago i Moskwie (Multimedia Art Museum Moscow (MAMM), 2019). Brał udział w międzynarodowych projektach i festiwalach: Hope Project, Inferno-Paradiso Project, Magic Moments II, Behind Walls Noorderlicht Photofestival, London Street Photography Festival. Opublikował dotychczas pięć książek: Visages de l’Est, 1991, After-Images of Poland, 2009, Pieśń na wyjście, 2011, I Am Still Afraid of Screams, 2017 oraz Sackcloth and Ashes, 2020.
Obecnie prowadzi pracownię fotografii społecznej na Wydziale Sztuki Mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Więcej informacji o artyście i zdjęć na stronie internetowej www.witoldkrassowski.com
Informacje o projekcie
Moduł wystawy online został realizowany w ramach przedsięwzięcia „Cyfrowe Centrum Fotografii Fort: Transformacja cyfrowa zasobów i oferty Instytutu Fotografii Fort”, dofinansowanego przez Unię Europejską w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) – NextGenerationEU w ramach inwestycji A2.5.1 „Program wspierania działalności podmiotów sektora kultury i przemysłów kreatywnych na rzecz stymulowania ich rozwoju”.