Polska Britannica
Czesław Siegieda
wystawa


Na zdjęciach są wesela w parafialnych salach, papierosy palone pod kościołem, mężczyźni tańczący oberka, komunie i spotkania przy herbacie. Obok dzieci śpiące na tapczanach, koronkowe obrusy i święte obrazki w złotych ramach na ścianie. Rysy twarzy wyglądają znajomo — obrazki prawie jak z powojennej Polski. Tyle że wszystko dzieje się w środkowej Anglii lat 70. „Poza przypadkową obecnością Forda Cortiny trudno pomyśleć, że zdjęcia zostały w ogóle zrobione w Wielkiej Brytanii” – pisał Martin Parr. „A nam wiele osób mówiło, że tradycje w Polsce nie są już takie silne, jak u nas. I że w Polsce życie tak wcale nie wygląda” – mówi autor zdjęć, zawieszonych “pomiędzy” , Czesław Siegieda.
Siegieda fotografował świat ówcześnie właściwie niewidoczny dla Brytyjczyków: polską diasporę tworzoną głównie przez ludzi, którzy trafili do Wielkiej Brytanii razem z Armią Andersa i po wojnie nie mogli wracać do komunistycznej Polski. W Polsce w tym czasie pamiętano o rządzie na uchodźstwie w Londynie, o elitach politycznych i kulturalnych. Ale poza stolicą istniał inny świat. Polacy w powojennej Anglii, skupieni głównie w przemysłowych regionach Midlands i północnej części kraju, często podejmowali pracę poniżej swoich kwalifikacji. Mierzyli się z obcym językiem, nową kulturą i traumą wojennych doświadczeń. W tych trudach wsparciem była wspólnota. Siegieda pochodził z takiej rodziny. Wychowywał się w barakach obozu dla przesiedlonych Polaków w Leicestershire, gdzie spędził swoje pierwsze 4 lata. Potem jego koledzy ze szkoły nie wiedzieli, że w domu mówi w innym języku. Był łącznikiem dwóch światów.
W rozwoju fotograficznego hobby pomógł mu los – sąsiedztwo polskiego księdza, nowego lokatora w domu Siegiedów, który regularnie odwiedzał polskie rodziny na kolejnych uroczystościach, a Czesław podążał za nim. Dzięki temu Siegieda miał dostęp do sytuacji niedostępnych dla kogoś z zewnątrz. Żeby aparat nie przyciągał uwagi, zaklejał błyszczące elementy czarną taśmą. Niektóre fotografie przywołują skojarzenia z pracami Zofii Rydet — jako zapis świata, który znikał na oczach autora.
Zdjęcia stały się projektem dyplomowym Siegiedy – w latach 70. studenta fotografii. Zyskały zainteresowanie i po wystawie w renomowanej Half Moon Gallery w Londynie miała wyruszyć w trasę po całej Wielkiej Brytanii. Ale po pierwszym wernisażu w jego rodzinnym mieście okazało się, że dla wielu fotografowanych osób publiczna widzialność wciąż wiąże się z nieufnością i lękiem o deportację. Siegieda schował więc archiwum na ponad 40 lat. Dopiero po śmierci matki, w 2016 roku, uznał, że nadszedł moment, by tę historię opowiedzieć. Na jego stronę internetową trafił Martin Parr i pomógł w promocji twórczości, która go zachwyciła. W 2020 powstała publikacja Polska Britannica, o której pisał m.in. “The Guardian”.
W Polsce prace Siegiedy pokazano po raz pierwszy podczas ubiegłorocznego Fotofestiwalu – Międzynarodowego Festiwalu Fotografii w Łodzi. Wystawa w Instytucie Fotografii Fort będzie pierwszą indywidualną prezentacją artysty w kraju i pierwszą okazją do spotkania autora w Polsce od ponad pół wieku. Publikacja Polska Britannica, z podpisem artysty, znajdzie się w sprzedaży instytutowego sklepiku.